Wtorek, 21 sierpnia 2018 r.   Imieniny: Joanny, Kazimiery, Wiktorii
Witaj, Społecznosć Lubina gość! Zarejestruj się lub Zaloguj do serwisu | Ilość osób online 88

Portal Lubina


UWAGA! Ten serwis uzywa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przegladarki oznacza zgode na to) ->>


Wiadomości z Lubina
Policyjne działania „Niebezpieczne ProMile” Policyjne działania &#...
 Lubińscy policjanci prowadzą na terenie powiatu lubińskiego działania pn. „Niebezpieczne ProMile”. Podstawowym celem jest zmnie... »Kierując bez butów, pijany spowodował kolizję Kierując bez butów, pi...
Letnie upały, dały się we znaki 48-letniemu mieszkańcowi Lubina, więc postanowił się trochę orzeźwić trunkiem, zapomniał założyć obuwie i... »Sprawdź czy dostałes list z ZUS Sprawdź czy dostałes l...
Aż 19 dni przed wyznaczonym terminem Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakończył wysyłkę ponad 20 mln listów z Informacją o Stanie Konta Ubez... »Ważne informacje dla osób udających się na festiwal „Hip Hop Kemp 2018” w Hradec Kralove Ważne informacje dla o...
W Hradec Kralove od 23 do 25 sierpnia 2018 roku odbędzie się festiwal „Hip Hop Kemp 2018”. Z przekazanych informacji przez cz... »

» archiwum wiadomości


Magazyn elubin.pl

silesianseo.pll













Twoja wyszukiwarka

Zdrowie
Edukacja
Miasto
Lokale

Czy wiesz, że...?
Czy wiesz, że?...Poseł z Lubina uczestniczył w rozmowach z delegacją z Szanghaju, która odwiedziła nasz kraj, czy poseł zna chiński?

Pogoda
YoWindow.com
Wiadomości z Lubina i okolic

Opowieści o ludziach: Wojna światów
Data dodania: 21 lipca 2018 — Kategoria: Wiadomości

Opowieści o ludziach: Wojna światów

Michał patrzy mi prosto w oczy. Jest bardzo spokojny. Wydaje się, ze nie dopuszcza do siebie myśli, że to nikt inny tylko ukochana żona targnęła się na jego życie. Nie odpowiada na pytania. Jedynie od czasu do czasu mówi pojedyncze zdania, które później składają się w jednolite opowiadanie. Oderwane całkowicie od dzisiejszej rzeczywistości, oderwane od codzienności. On żyje we własnym świecie. I to jest jego prawda.

Pobrali się dwa lata temu. Joanna skończyła właśnie lubiński ekonom, a Michał jeszcze studiował w Politechnice Wrocławskiej na Wydziale Górniczym. Ślub był okazały. Wesele pamiętają wszyscy ludzie we wsi. Ojciec Michała zafundował im wówczas piękne audi, a ojciec Joanny kupił komfortowe mieszkanie w Lubinie. Chrzestny Michała dał telewizor Sanyo, chrzestny Joanny komplet wypoczynkowy... Prezentów było mnóstwo. Przydatnych, fajnych. A gości było ponad trzy setki. Ludzie we wsi więc spoglądali zazdrośnie na młodych.

-Za dobrze im było - mówi sołtys. - Tak jest z dziećmi bambrów. Nie potrafią żyć z kłopotami.

W podróż poślubna pojechali do Hiszpanii. Kochali się strasznie. A znali się dobrze. Przecież przed ślubem chodzili ze sobą sześć lat. To czas, w którym można się poznać dokładnie. Stąd późniejsze wydarzenia zaskoczyły wszystkich. Ich samych również.

-Skoro jej nie pasował - mówi ojciec Michała - mogła z nim nie zadawać. Nikt jej nie ciągnął do ołtarza...

-Kto to wiedział - ripostuje winnym miejscu i czasie matka Joanny - że to taka kreatura. Pan widział meble, które połamał? A telewizor wyrzucił przez okno...

Pierwsze nieporozumienia zaczęły się zaczęły się pojawiać po pół roku ich małżeństwa. Wtedy właśnie teściowa Michała wprowadziła swoje rządy i zwyczaje w domu młodych. Kiedy Michał przyszedł pijany (opijał jeden z ważnych egzaminów końcowych), powiedziała córce, by potraktowała pijakapatelnią. Chłopa trzeba przywoływać do porządku. Musi wszak wiedzieć, kto w domu rządzi. Ale Michał wytrzeźwiał. Z ogromnym guzem na czole zasiadł przy stole, by napisać na kartce: Gdy jestem w domu, teściowej wstęp wzbroniony. I przykleił te kartkę na drzwiach do mieszkania. I się zaczęło wrzenie nerwów.

Któregoś dnia zawitali u nich bracia Joanny. Trochę podpici byli. Zaczęli gadki umoralniające,  a gdy szwagier powiedział, żeby się zajęli naprawianiem swojego życia, kazali mu się w te pędy wynosić z mieszkania, bo to przecież ich rodzinna chata. - Tato kupił, tak? - Słysząc te słowa Michał chwycił za telewizor i wyrzucił go przez balkon. - Chrzestny kupił, tak? - Pakował się szybko, trzasnął drzwiami. A Joanna siedziała wówczas przestraszona i zapłakana w kuchni. – Dlaczego on nie chce żyć zgodnie?

-Kiedy wszedł do naszego mieszkania... - mówi ojciec Michała. - Kiedy wszedł tak bardzo zmaltretowany, coś we mnie pękło. Powiedziałem wtedy, że czas by odszedł na zawsze, nie wracał tam, by zakończył tę dziwną grę. On jednak uparł się, bo przecież się dotrze ich małżeństwo. - Tak w życiu już jest - wykrzyczał mi prosto w twarz. Oznajmiłem więc, żeby na mnie nie liczył. Nie będę inwestował w mieszkanie, które nie jest domem mojego dziecka.

Ojciec pojechał do rodziców Joanny. Wyszła z tego wielka kłótnia, olbrzymie zamieszanie. Świat się walił.

Trzy miesiące Michał mieszkał u rodziców. Aż przyszła Joanna, by się dogadać z mężem. Całą noc gadali na piętrze. Dziecko wyszło z tego dogadywania. I Michał wrócił. I już jakby lepiej było. On skończył studia. Ona urodziła pięknego syna. Brakowało jednak pieniędzy na życie. Trzeba było chodzić do rodziców, bo praca była daleko od nich.

Poszli. Każde do swoich. Dostali, ale znowu się zaczęło. Babcia od Joanny nie mogła podarować sobie, że babcia od Michała też kocha wnuczka. Chce go widywać i... nawet pchać wózek. Dziadek od Michała nie mógł darować dziadkowi od Joanny, że kupił wózek z małymi kółkami, taki niby modny, nie zaś wygodny, wiklinowy na dużych kołach, taki kołyszący delikatnie dziecko... Wojna światów.

Wszyscy warczeli na wszystkich. Życie stawało się udręką. Joanna miała pretensje do męża za beztroskę i uchylanie się od pracy. Mógł przecież pójść do pracy na dole kopalni. W końcu te szmery w sercu da się usunąć. Wystarczy dać parę złotych lekarzowi, by wydał odpowiednie zaświadczenie. Na powierzchni nie te same pieniądze... Michał natomiast zarzucał żonie brak zainteresowania wspólnym życiem rodzinnym. Ich życiem. O każdym problemie musiała wiedzieć mama. Ba, to ona podejmowała decyzje w ich domu.

Tego dnia Michał pojechał do Wrocławia. Chciał załatwić kontakt z wielką hurtownią piwa. Wymyślił sobie bowiem, że założy ekskluzywny sklep nocny. Musiał więc trochę wypić. Joanna przyjęła go płaczem i lamentem. W końcu ona sama musi żyć z kłopotami. Dobrze, że jest mama. Dziecko przecież wymaga opieki. I tak od słowa do słowa zaczęła się kłótnia. Wręcz awantura.

W pewnym momencie weszła teściowa Michała. Zięć krzyknął, by wreszcie dała im spokój i poszła sobie. Niech przyjdzie za pól godziny. Joanna nie wytrzymała. Chwyciła nożyce i rzuciła się na męża. Na szczęście w nieszczęściu tym całym ostrze weszło w prawą stronę klatki piersiowej. Całe weszło. Jakieś dwanaście lub więcej centymetrów.

-Jaki sąd? - pyta Michał. - Jaka sprawa? Ja chcę spokoju...

Joanna w szpitalu nie była. Nie za sprawą aresztu jednak, bo za swój czyn nie poniesie żadnej odpowiedzialności. Rodziny bowiem ustaliły, że to był wypadek. Lekarze pozszywali Michała. Już wszystko jest dobrze. Joanna nie była w szpitalu, bo  Michał nie chciał jej widzieć. A przecież ona go kocha tak bardzo... Płacze więc często do poduszki, bo on nie chce żyć zgodnie. A Michał? - Sęk w tym, że nie płacze. Mówi, że nie umie. Nie chce znać ani Joanny, ani teściowej, ani ojca nawet. Nikogo z tamtego życia nie chce znać. Po prostu wymyślił sobie swój pokój. Wojna światów jest już dla niego historią.

-Wyjeżdżam! - kończy naszą rozmowę. Patrzy mi prosto w oczy. Uśmiecha się gorzko.  Jest już w innym miejscu. Wstaje i wychodzi.

Tadeusz Stojek

PS.

Imiona bohaterów tej opowieści zostały zmienione.

O autorze:


    Tadeusz Stojek. artysta, dziennikarz, pedagog, animator kultury i współtwórca Fabryki Kultury, który pracował w Lubinie z młodzieżą i organizował imprezy kulturalne. Zmarł w wieku 52 lat. Dzięki Tadeuszowi Stojkowi w mieście rozpoczęło działalność Stowarzyszenie Na Rzecz Inicjatyw Kulturotwórczych i Wychowania przez Sztukę „Zejdź z ulicy”. Znalazł młodych ludzi zafascynowanych teatrem i uczył ich sztuki aktorskiej. Na tej bazie powstał Teatr Świerszcz oraz Kabaret Szemrany. Sztuka wyszła na ulicę i od czasu do czasu w Lubinie można było spotkać mimów i obejrzeć happening, zorganizowany przez grupę podopiecznych Tadeusza Stojka. Regularnie pokazywane były programy Kabaretu Szemranego.   Siłą napędową obu inicjatyw był Tadeusz Stojek, którego już nie ma.

(…)Wiele osób wiązało uzasadnione nadzieje, że Tadeusz Stojek, jako Ojciec Duchowy lubińskiej kultury niezależnej poprowadzi w inny wymiar miejscowych artystów, twórców, organizatorów kultury i ich sojuszników…Niestety, wielki żal ogarnął tych, co pragnęli czynnie uczestniczyć w tej wędrówce…

Tadeusz udowodnił, że nawet w skrajnie trudnych warunkach zewnętrznych można realizować wielkie projekty i porywać za sobą nie tylko młodzież. Jego projekt społeczno-kulturalny Fabryki zawierający m.in. koncepcję odrodzenia Teatru Świerszcz przyczyniał się do budowania kapitału społecznego w Lubinie oraz stwarzał możliwości realnego integrowania lokalnego środowiska kultury.(…) Andrzej Ossowski (2011r.)


 

Słowa kluczowe: lubin
Wyślij link znajomemu: http://elubin.pl/wiadomosci,18367.html
Ten artykuł był czytany 216 razy.


brak komentarzy

Napisz komentarz!

Twoje imię: *
Twój komentarz: *
komentarz nie może być dłuższy niż 350 znaków
Znaczniki HTML: Wył.
BBCode: Włączone

Dostępne znaczniki:
[i] pochylenie [/i]
[b] pogrubienie [/b]
[u] podkreślenie [/u]


* - wymagane pola do dodania komentarza.

Wszystkie komentarze umieszczane przez użytkowników i gości portalu są ich osobistą opinią. Redakcja oraz właściciele portalu nie biorą odpowiedzialności za komentarze odwiedzających.



Copyright © 2006-2018 Portal miasta Lubina.
Strona wygenerowana w 0.047 sek.Lubin 1.0