Poniedzialek, 22 kwietnia 2019 r.   Imieniny: Leona, Kai, Heliodora
Witaj, Społecznosć Lubina gość! Zarejestruj się lub Zaloguj do serwisu | Ilość osób online 105

Portal Lubina


UWAGA! Ten serwis uzywa cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przegladarki oznacza zgode na to) ->>




Wiadomości z Lubina
Mini Maraton Avengers w kinach Helios! Mini Maraton Avengers ...
W piątek, 26 kwietnia, specjalnie z myślą o fanach superbohaterów, w kinach Helios zaprezentowany zostanie Mini Maraton Avengers. Na widz&... »Wielkanoc – początek nowego cyklu życia Wielkanoc – pocz...
Wielkanoc to dla chrześcijan święto najważniejsze – celebrowanie zwycięstwa nad śmiercią i radość z obietnicy życia wiecznego.   To ... »Oferty pracy PUP Lubin Oferty pracy PUP Lubin...
Przedstawiamy najnowsze oferty pracy dostępne w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lubinie. Oferty są aktualne w piątek, 19 kwietnia 2019 r.  SPEC... »Po czterech miesiącach walki o zachowanie granic, widać światełko w tunelu – wywiad z wójtem Tadeuszem Kielanem Po czterech miesiącach...
W najnowszych wydaniu Wiadomości Gminnych Gminy Lubin ukazał się wywiad z Gminy Lubin Tadeuszem Kielanem. Głównym tematem rozmowy jest wal... »

» archiwum wiadomości

Magazyn elubin.pl









silesianseo.pll








Magazyn elubin.pl




Twoja wyszukiwarka

Zdrowie
Edukacja
Miasto
Lokale
Czy wiesz, że...?
Czy wiesz, że?...Trzech gen. Maczków w Lubinie?

Pogoda
YoWindow.com
Wybrane wiadomości
Wiadomości z Lubina i okolic

Poród wciąż może być koszmarem… bo lekarz miał zły dzień
Data dodania: 23 stycznia 2019 — Kategoria: Wiadomości

Poród wciąż może być koszmarem… bo lekarz miał zły dzień

Nigdy nie sądziłam, że napiszę post, w którym podzielę się, najcenniejszą dla mnie, prywatnością moją i mojej rodziny. Jest to jednak jedyny sposób na przekazanie bólu, którego niedawno doświadczyłam – a przede mną wiele innych kobiet. To jedyny sposób, żeby coś zmienić, żeby w przyszłości już żadna inna kobieta nie cierpiała - pisze w lubinianka Sylwia.

Zawsze marzyłam o dużej, głośnej rodzinie. Rodzina jest sensem, który napędza mnie do działania, dlatego z entuzjazmem przyjęłam wiadomość o kolejnej ciąży (Mama trójki dzieci).

Nie obyło się jednak bez komplikacji. Dwukrotnie trafiłam do szpitala. Za każdym razem byłam przerażona. Czułam się bezradna. Sama nie mogłam sobie pomóc, dlatego poprosiłam o wsparcie doświadczonych profesjonalistów, na których mogłam liczyć w najtrudniejszych momentach ciąży. Pod okiem wspaniałych lekarzy powoli zbliżał się termin rozwiązania. Po pierwszym porodzie kleszczowym, drugim przez cesarkę, ponownie dostałam skierowanie na cesarskie cięcie. Kiedy wyznaczono mi termin zabiegu, poczułam ulgę. To miał być koniec strachu, który towarzyszył mi przez 9 miesięcy. Podświadomie jednak czułam niepokój. Intuicja nie pozwoliła mi spać spokojnie.

Poród rozpoczął się po północy 8 stycznia. Chwilę później, w trakcie ubierania się odeszły mi wody płodowe, więc szybciutko ruszyliśmy w drogę.. Uśmiechnięci, w pół godziny dotarliśmy do szpitala. Nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że coś niedobrego może się jeszcze wydarzyć. To miał być koniec, nasz happy end. Nasza radość nie trwała długo. Koszmar rozpoczął się już na izbie przyjęć, gdzie nikt nie słuchał co mówię. Jedyne pytanie jakie się pojawiało to po co cesarskie cięcie? Siadać, odpowiadać na pytania, cisza. Gdy dołączył lekarz dyżurujący było już tylko gorzej. Jakby ściekły, że musiał wyjść z gabinetu,. Pomimo mojej historii medycznej, zakwestionował potrzebę cesarki mówiąc ze nie będzie się ze mną pieścił jak reszta lekarzy. Autorytatywnie kazał usiąść na fotelu ginekologicznym, na który ledwo i w bólach udało mi się wejść.

Płakałam. Badanie było nieznośne. Moje uda pokryły się krwią. Usłyszałam od niego tylko „zamknij mordę bo nie mogę zebrać myśli” Bielizna którą ledwo ściągnęłam do badania leżała na podłodze, chodzono po niej. Trwał festiwal upokorzenia- jak się później dowiedziałam zły dzień lekarza. Wiedziałam ze od niego właśnie zależy moje i dziecka zdrowie i życie. Czułam się coraz bardziej przerażona. Bezpieczeństwo o które tak walczyłam w ciąży, zostało mi zabrane wraz z przyjściem tego człowieka. Jego ton, zachowanie, spojrzenia - nie miały nic wspólnego z ludzkim podejściem do kobiety która za moment urodzi.

Zamiast wyjaśnienia sytuacji, dostałam stos dokumentów do podpisania, które błędnie wypełniłam. Otrzymałam od lekarza reprymendę w postaci „tylko kretyn podpisuje dwa formularze”. Wtedy nie czytałam niczego, nie byłam w stanie. Wtedy chciałam jak najszybciej to skończyć.

Chciałam wyjść, zawołać Przemka - niestety nie wypuszczono mnie. Szukałam kogokolwiek kto choć na moment stanie się człowiekiem, zrozumie mój strach. Przestanie mnie traktować jak szeregowego w wojsku. Powtarzałam w kółko ze chce cesarkę, ze mam skierowanie.

To tylko go rozwścieczyło. Ale udało się. Zabrali mnie na blok. Obrażeni, milczący, - przecież nie wolno żądać cesarki mając skierowanie. Nie wolno mówić, płakać. Nie wiedziałam, co się dzieje? Bałam się tak cholernie, ze ciężko to opisać. Personel medyczny się obraził, zaraz pokroją mi brzuch, wyciągną dziecko...Kiedy rozpoczął się zabieg, modliłam się, żebyśmy z moim synem wyszli z niego cali. Nic innego mi nie pozostało! W sali pełnej ludzi, czułam się samotna jak nigdy wcześniej w życiu. Moje ciało drżało ze strachu. Oczy wypełniły się łzami. Personel nie zareagował. Poczułam ulgę dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam obok siebie zdrowego Antosia.

Po zabiegu lekarze jakby się rozpłynęli. Anestezjolodzy zażenowani zachowaniem lekarzy, próbowali zadbać o mój komfort. Spędziłam z nimi dwie godziny w sali po operacyjnej, i czułam ze są obok mnie ludzie !

Kiedy ochłonęłam pomyślałam o Przemku, który został sam na korytarzu i nie wiedział nic o zaistniałej sytuacji. Dopiero po ponad 2 godzinach zobaczyliśmy się ponownie. Rozpłakałam się i zaczęłam opowiadać o tym, co się niedawno wydarzyło. Spędziłam w szpitalu 3 dni. W tym czasie starałam się odpocząć, cieszyć zdrowym dzieckiem i zapomnieć o koszmarze porodu. Mój spokój nie trwał długo. Przy ściąganiu opatrunku, po raz pierwszy zobaczyłam ranę po cesarskim cięciu. Wyglądała przerażająco. Kawałek skóry został niedbale obwiązany szwem i wygląda jak ogonek. Okropieństwo. Wiedziałam ze coś jest nie tak. Po wyjściu ze szpitala pomyślałam, ze zasięgnę opinii innych lekarzy. Każdy ale to każdy z nich , łącznie z położnymi - stwierdzili ze brzuch będzie wymagał plastyki!!!

Wróciliśmy z Przemkiem do szpitala, żeby to wyjaśnić. Na miejscu spotkaliśmy się z kierownikiem oddziału ginekologicznego. Nie potrafił wytłumaczyć się z braku profesjonalizmu swojego personelu. Przeprosił za zaistniałą sytuację i stwierdził, że „każdy może mieć gorszy dzień”. Na koniec, dodając od siebie, że mimo wszystko mogłam urodzić naturalnie. Osłupiałam. Gorszy dzień?!! Cholera!!! Szukaliśmy wyjaśnień także u władz szpitala, które poprosiły o przekazanie szczegółów sprawy w formie elektronicznej dodając że borykają się z problemem ludzi do pracy. Wyobrażacie sobie?!

Ktoś zapyta mnie po co o tym mówisz? Powiedzmy sobie w końcu otwarcie, tego typu sytuacje spotykają wiele kobiet każdego dnia! Dlaczego musimy się godzić na tego typu podejście i traktowanie? Dlaczego powierzając komuś swoje zdrowie i życie nie możemy być pewni, że trafiliśmy w dobre ręce, że będziemy traktowani z należytym szacunkiem? Każdy z nas ma prawo mieć gorszy dzień, każdy ma prawo mieć zły humor, ale nigdy nie zaakceptuje i nie zrozumiem chamstwa, sadyzmu?, okrucieństwa i obojętności.

Kochani, moim wpisem nie chcę przekreślić całego środowiska medycznego. Wręcz przeciwnie. W swoim życiu spotkałam i spotykam wielu wspaniałych i oddanych swoim pacjentom ludzi. Jednak nadal jest grupa osób, która niszczy ten wizerunek a inna grupa udaje, że tego nie widzi.

PS. poza tym wpisem podjęłam oczywiście inne kroki w tej sprawie, o których będę informować na bieżąco. Nie bójcie się, piszcie o swoich przeżyciach, mówcie o nich głośno, zgłaszajcie je, po prostu reagujcie. Obojętność powoduje to, że po Was takie osoby krzywdzą kolejne a po nich kolejne…

W czwartek w TVP2 w „Pytanie na Śniadanie” podzielę się z Wami moją historią.

Proszę Was o jedno - udostępnijcie !

źródło: Facebook, post Sylwii Bały, znanej z programu Hell's Kitchen

Słowa kluczowe: lubin
Wyślij link znajomemu: http://elubin.pl/wiadomosci,19094.html
Ten artykuł był czytany 321 razy.


1 komentarz

Napisz komentarz!

~Centrino

Gość serwisu
#43928 | 23.01.19 07:49:51Zgłoś naruszenie netykiety/regulaminu.

A to nie ta Pani co w jakiej tam kuchni była telewizyjnej i co wywieszała bilbordy w Głogowie jak to straszny KGHM nie chce mężusia zatrudnić?? Coś mi się wydaje, że to dla rozgłosu bardziej wpis na facebuku był.
Twoje imię: *
Twój komentarz: *
komentarz nie może być dłuższy niż 350 znaków
Znaczniki HTML: Wył.
BBCode: Włączone

Dostępne znaczniki:
[i] pochylenie [/i]
[b] pogrubienie [/b]
[u] podkreślenie [/u]


* - wymagane pola do dodania komentarza.

Wszystkie komentarze umieszczane przez użytkowników i gości portalu są ich osobistą opinią. Redakcja oraz właściciele portalu nie biorą odpowiedzialności za komentarze odwiedzających.


Copyright © 2006-2019 Portal miasta Lubina.
Strona wygenerowana w 0.031 sek.Lubin 1.0