KONKURS: Wygraj wejściówki na występ cyrku WARSZAW...Już w ten weekend na lubińskich błoniach odbędą się wsytępy Cyrku Warszawa. Specjalnie dla naszych czytelników przygotowaliśmy konkurs w którym mo... »
- 28.07 Na spotkanie 200 km/h
- 28.07 Rada KGHM nie wprowadziła żadnych zmian ...
- 27.07 Wyniki kontroli ITD i Policji w Polkowic...
- 27.07 Cyrk Warszawa w Lubinie
- 23.07 Bajm i Paranienormalni w Polkowicach!
- 19.07 Blackout grozi KGHM
- 19.07 Gorączka piłkarska opanowała świat
- 16.07 Dźgnął nożem swojego kolegę
- 16.07 Pół miliona złotych: efekt kontroli zwol...
- 07.07 Kurdowie w Oborze
Data dodania: 16 grudnia 2008 — Kategoria: Gazeta POLSKA

Komputer miał być dla trójki niepełnosprawnych braci z Lubania
szansą na łączność z innymi. Zamiast tego stał się utrapieniem rodziny.
Niepełnosprawni
Daniel, Adam i Krzysiek Glazer z Lubania marzyli, by móc pisać mejle,
serfować po internecie, poznawać świat dzięki komputerowi. Rok temu,
dzięki specjalnemu programowi wsparcia Państwowego Funduszu
Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, chłopcy dostali wreszcie sprzęt.
- Chciałam, żeby moi synowie, mimo niepełno-sprawności, też mogli
korzystać z internetu, porozumiewać się ze znajomymi, uczyć się, jak
inni - tłumaczy Urszula Glazer.
Komputer przyjechał do domu Glazerów w październiku zeszłego roku. -
Chłopcy byli wniebowzięci - opowiada ich mama. Ale tylko trzy dni.
Niemal natychmiast z komputerem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. -
Pojawiły się kłopoty z obrazem. Komputer zaczął źle wyświetlać. Potem
okazało się, że także z klawiaturą jest coś nie tak - opowiada Adam
Glazer.
Właściciel firmy komputerowej, która sprzedała sprzęt,
pojawił się na wezwanie, ale z usterką nie poradził sobie na miejscu.
Przed Bożym Narodzeniem konieczna była jeszcze jedna naprawa. Tym razem
wymieniony został twardy dysk komputera. Po Nowym Roku, zaledwie
kilkumiesięczny zestaw serwisowany był jeszcze dwukrotnie. - Zamiast
uczyć się go obsługiwać, czy korzystać z internetu, chłopcy wciąż
czekali, kiedy wreszcie komputer będzie sprawny - żali się Urszula
Glazer. - Na dodatek komputer ciągle się zawiesza - narzeka Adam. Kiedy
zgłasza problem ze sprzętem, jest zbywany, ignorowany. Słyszy, że to
jego wina.
Janusz Wyspiański, który sprzedał Glazerom komputer, nie
ma sobie nic do zarzucenia. - Sprzęt jest sprawny, a wszystkie usterki
były natychmiast przeze mnie usuwane. - Ze sprzętem komputerowym jest
tak, że wiele zależy od wiedzy osoby, która go obsługuje. Potwierdza to
także informatyk Rafał Krzaklewski: - Wystarczy przypadkowo skasować
folder ze sterownikami np. do skanera, drukarki czy karty dźwiękowej i
urządzenie przestanie działać. Ktoś, kto tego nie wie, uzna, że sprzęt
jest uszkodzony - tłumaczy. A Urszula Glazer otwarcie przyznaje. - My
się na tym nie znamy, ja w ogóle, a chłopcy dopiero się uczą. Możliwe,
że coś robią źle, ale nikt im tego nie wytłumaczył, są tylko ciągle
zbywani. Synowie wolniej się uczą i trzeba dla nich więcej cierpliwości
- mówi. - Ale czy to znaczy, że komputer jest nie dla nich? - pyta.
Być może za pośrednictwem naszej gazety znajdzie się ktoś, kto biegle potrafi obsługiwać komputer i ma na tyle dużo wolnego czasu, że nieodpłatnie mógłby się tą wiedzą podzielić z niepełnosprawnymi braćmi z Lubania. Chętnych prosimy o kontakt na nr tel. 609 378 492.
Janusz Pawul
Źródło: POLSKA Gazeta Wrocławska
Więcej informacji z Lubina i regionu codziennie w POLSKA Gazeta Wrocławska
Wszystkie komentarze umieszczane przez użytkowników i gości portalu są ich osobistą opinią. Redakcja oraz właściciele portalu nie biorą odpowiedzialności za komentarze odwiedzających.

