KONKURS: Wygraj wejściówki na występ cyrku WARSZAW...Już w ten weekend na lubińskich błoniach odbędą się wsytępy Cyrku Warszawa. Specjalnie dla naszych czytelników przygotowaliśmy konkurs w którym mo... »
- 28.07 Na spotkanie 200 km/h
- 28.07 Rada KGHM nie wprowadziła żadnych zmian ...
- 27.07 Wyniki kontroli ITD i Policji w Polkowic...
- 27.07 Cyrk Warszawa w Lubinie
- 23.07 Bajm i Paranienormalni w Polkowicach!
- 19.07 Blackout grozi KGHM
- 19.07 Gorączka piłkarska opanowała świat
- 16.07 Dźgnął nożem swojego kolegę
- 16.07 Pół miliona złotych: efekt kontroli zwol...
- 07.07 Kurdowie w Oborze
Data dodania: 06 kwietnia 2009 — Kategoria: Gazeta POLSKA

Przed legnickim Sądem Rejonowym dobiega końca proces trzech byłych milicjantów oskarżonych o znęcanie się nad działaczami podziemnej Solidarności.
Prokurator Przemysław Cieślik zażądał dla kapitana Tadeusza K. trzech i pół roku pozbawienia wolności, a dla sierżanta Piotra M. trzech lat. Z kolei dla porucznika Zdzisława S. dwóch lat i trzech miesięcy - za nieudzielenie pomocy skatowanemu opozycjoniście Janowi Ruszkowskiemu.
Marek Michalski, pełnomocnik Stanisława Zabielskiego, drugiej ofiary kapitana K. i sierżanta M., wnosił dodatkowo o zasądzenie od nich po 20 tys. zł odszkodowania. Dla siebie zaś - 5 tys. zł za pomoc prawną, udzieloną Zabielskiemu. Wyrok zapadnie 8 kwietnia.
Stanisław Zabielski był górnikiem KGHM. Wpadł w 1983 r. jako jeden z 16 lubińskich bombiarzy, którzy podkładali ładunki wybuchowe w stanie wojennym, m.in. pod stacją CPN w Lubinie. Skazany na pięć i pół roku więzienia, odsiedział 4 i wyemigrował do Australii.
Jest rencistą i nie stać go było na proces.
- Kapitan Tadeusz K.
bił lekko, nękał mnie i poniżał - odczytano zeznania Zabielskiego,
złożone w polskim konsulacie w Australii. - Największym sadystą był
sierżant Piotr M. Bił pałką po gołych stopach, a także ciężkim
drewnianym krzesłem w tył głowy.
Jan Ruszkowski roznosił ulotki. Katowali go przez wiele dni. Straszyli żonę, że nie urodzi dziecka.
-
Porucznik S. zawsze był grzeczny i taktowny - zeznawał w sądzie. - Ale
gdy skatował mnie jego kolega, nic nie zrobił, by mi pomóc.
Pobity Ruszkowski przeleżał ponad 50 dni w szpitalu. Nie wrócił do zdrowia, jest rencistą. W piątek mówił o katach:
- Byli panami mojego życia. Myślałem, że zrozumieli swoje błędy i wyrażą skruchę. Nie zrobili tego. Chcę dla nich surowej kary.
Prokurator przypomniał, że bombiarze nie byli terrorystami.
- To była niemądra działalność, ale z ich ręki nikt nie zginął - stwierdził.
Oskarżeni nie przyznali się do winy i prosili o uniewinnienie. Twierdzili, że nikogo nie bili. Przekonywali, że walczyli z bandytami i terrorystami. Obrońcy, Piotr Rojek i Mirosław Miłaszewski, także prosili o uniewinnienie. Motywowali to m.in. przedawnieniem sprawy.
Zygmunt Mułek
Źródło: POLSKA Gazeta Wrocławska
Więcej informacji z Lubina i regionu codziennie w POLSKA Gazeta Wrocławska
Wszystkie komentarze umieszczane przez użytkowników i gości portalu są ich osobistą opinią. Redakcja oraz właściciele portalu nie biorą odpowiedzialności za komentarze odwiedzających.

